DARMOZJADY

„Każda brednia ma swojego eksperta.”


Informacja jest cenna. – A dezinformacja? – Podobno jeszcze cenniejsza. – Natomiast szum informacyjny!?

Informacja jaka jest, każdy widzi, czyli coś użytecznego niesie. Dezinformacja nie jest brakiem informacji, lecz wiedzą o sprytnie skonstruowanej, fałszywej rzeczywistości. Poza tym istnieje w świecie informacyjnym jeszcze szum informacyjny – czyli skrócając – bełkot.

Drzewiej, drzewiej ludzie wymyślili gazety, żeby ich informowały. – Zbożny cel! – Gdy skromne, nieporadne gazetki urosły w siłę i przekształciły się  w media, to na ich łamy w miejsce informacji coraz częściej zaczęła wkradać się dezinformacja – ale taka z przytupem, żeby było szeroko słychać. – Cel był mniej zbożny, ale bardzo przyjemny i odbiorca – jak foka – z radością wszystko łykał. Wtedy też powstała owa sławna reguła, że dla mediokratów liczy się wyłącznie fakt, kiedy człowiek pogryzie psa, a reszta to betka.

Wszelako okres dezinformacji w mediach już się kończy – nastaje nowa era – era pokolorowanego szumu.

Dziś czytelnik – spektator – słuchacz – kiedy tylko zna barwę ideologiczną nadawcy informacji, może sam z siebie cały przekaz odtworzyć, bo z góry wiadomo, co w takiej wieści będzie, a tekst – film – audycja jest jedynie atrapą, szumowym unaocznieniem ideologii wyznawanej przez dany ściek. Przykładowo jeżeli przekaz dotyczy kataklizmu meteorologicznego w  Nowym Jorku lub Warszawie, to każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, że szum informacyjny zaszepta o karygodnych występkach Donalda Trumpa lub pani HGW.  – Tak jest, choć sensu brak!

Pozbawiony dumy narodowej obywatel zaraz wyskoczy z twierdzeniem, że tego rodzaju hocki-klocki wyprawiają się wyłącznie w Polsce (jeśli jest wyedukowany zacytuje A. Jarry’ego), bo tu jest zaścianek i dziupla zabita deskami. Bład! – Czym bardziej kraj jest na światowym topie, tym jego media  się radośniej prostytytuują ideologicznie. – A TVN niegodny nawet mycia stóp CNN.

Czemu?

Media dziś trawią tylko „na swojaka”, innej możliwości nie ma; i każde odstępstwo od swojskości staje im kością w gardle.

Powtórzmy zatem – monomania! –  i chyba tylko wierchuszka Unii Europejskiej jest jeszcze bardziej skrajnie ideologicznie zaczadzona.

Dlaczego nazywam te wszystkie wszechświatowe ideologiczne wypociny szumem informacyjnym, zamiast   – wzorem Dobrego Wojaka Szwejka –  określić bałwanieniem do kwadratu? – Ze względu na poprawnośc polityczną – dziś nawet zwykły wariat czy idiota nazywa się zgrabnie osobą chorą psychicznie.

Mamy do czynienia z bezwartościowym,  zideologizowanym barachłem, za które wszelako jego wytwórcy pobierają ogromne tantiemy. – A oni są po prostu darmozjady!

Czysty szum – a im się wydaje, że robią za proroków.

No… ale przecież ktoś  może lubić szum…

Cóż, szum jak szum, niewiele jest pouczający, a kto w to nie wierzy, niech sobie kupi muszlę, która szumi, i się wsłuchuje. – Najlepiej klozetową.